Wracasz czy zostajesz w Wielkiej Brytanii?
Gdzie czujesz się u siebie, gdzie jest twój dom - tu czy tam?
Cokolwiek zdecydujesz - możemy ci pomóc - Polonia wraca
Wiadomości z kraju
Miliardy czekają na Polaków w zagranicznych urzędach skarbowych
PAP/Puls Biznesu - 28-04-2009 06:29
Polscy emigranci nadpłacili obcym urzędom skarbowym 5,5 mld zł. To konsekwencja wpłacania przez te osoby zbyt wysokich zaliczek na podatek dochodowy. Te pieniądze można odzyskać, informuje "Puls Biznesu".
Według gazety - powołującej się na szacunki Euro-tax.pl. - Tylko co trzeci pracujący za granicą Polak odzyskał należny podatek. Reszta zostawiła go fiskusowi w prezencie, bo albo nie jest świadoma prawa do zwrotu, albo irracjonalnie obawia się np. podwójnego opodatkowania.
Wiele osób nie stara się o zwrot z braku dokumentów od pracodawcy, niewystarczającej znajomości języka obcego, a nawet braku motywacji. Tymczasem średni zwrot na osobę, to ok. 2,5 tys. zł.
Gdyby te 5,5 mld zł wróciło w całości do kraju, to wydanie ich na konsumpcję zwiększyłoby ją o 0,6 pkt. proc. A to byłby już znaczący krok na drodze walki z kryzysem gospodarczym, oceniają ekonomiści.
Polacy coraz bardziej zamożni?
PAP - 04-05-2009 06:16, aktualizacja: 04-05-2009 09:42
Pod względem zarobków Polska wypada w regionie Europy Środkowej i Wschodniej całkiem dobrze - ocenia "Puls Biznesu".
Przeciętna rodzina Kowalskich ma co miesiąc do wydania około 900 euro, czyli niewiele mniej niż Czesi, Słowacy, Chorwaci czy Węgrzy. Najlepiej sytuowani w regionie są Słoweńcy, którzy inkasują około 1700 euro. To astronomiczne kwoty dla Ukraińców, którzy zarabiają zaledwie 214 euro - wynika z badania firmy RegioPlan Consulting.
Coraz mniejszą część zarobionych pieniędzy Kowalscy wydają na żywność - w marcu 24,6 proc., wobec 26,9 proc. cztery lata temu. W marcu na mieszkanie i energię statystyczni Kowalscy przeznaczali 9,4 proc. zarobków, na transport - 9,4 proc., a na inne wydatki - 46,6, proc. - podaje "PB".
Hinduscy spawacze nie chcą już pracować w Polsce
gp24.pl - 08-05-2009 16:48
Serwis informuje, że obcokrajowcy zgłosili się do miejscowego urzędu pracy z pytaniem, jak można załatwić pracę w innym kraju europejskim. Skarżyli się, że zarabiają najniższą krajową pensję, a ponoszą wysokie koszty utrzymania i spłacają pożyczki zaciągnięte na wyjazd do Polski.
Szefowa miejscowego urzędu pracy, Urszula Szukała, przyznała "Głosowi Pomorza", że są to dobrze przygotowani do pracy spawacze, ale niestety Urząd nie potrafił im pomóc.
Coraz więcej pracowników nie otrzymuje wynagrodzeń
PAP - 24-04-2009 13:55
W I kwartale 2009 r. liczba pracowników, którym pracodawcy nie wypłacili wynagrodzeń wyniosła prawie 19 tys. To sześciokrotnie więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku - poinformował w piątek główny inspektor pracy Tadeusz Zając.
W ciągu trzech miesięcy tego roku inspektorzy pracy skontrolowali 19,3 tys. pracodawców. Sprawdzano przede wszystkim przestrzeganie przepisów w zakresie wypłat wynagrodzeń.
Z najnowszej informacji PIP wynika, że kwota niewypłacanych pensji zwiększyła się blisko dwukrotnie, z 17 mln zł do ok. 32 mln zł. "Spodziewaliśmy się większych problemów i skali tego zjawiska, ale ona jest i tak bardzo wysoka" - powiedział Zając. Jak dodał, dotyczy to głównie dużych zakładów pracy.
Główny inspektor pracy zapowiedział, że informacje dotyczące przestrzegania przepisów w zakresie wypłat wynagrodzeń będą przekazywana po każdym kwartale.
"Nie ma znaczenia, z jakich powodów pracodawca nie wypłaca wynagrodzenia. Jest to wykroczenie przeciwko prawom pracownika i będziemy to bardzo mocno monitorowali" - powiedział Zając.
W ciągu trzech miesięcy do PIP wpłynęło też prawie dwukrotnie więcej skarg dotyczących zwolnień z przyczyn nieleżących po stronie pracowników - było ich ponad 200. Zając powiedział, że w tym okresie Inspekcja nałożyła na pracodawców ponad 2,2 tys. mandatów i skierowała do sądu ponad 600 wniosków o ukaranie.
Jak powiedział zastępca głównego inspektora pracy ds. nadzoru Marian Liwo, istnieje wiele możliwości przeciwdziałania zwolnieniom pracowników z pracy czy obniżaniu wynagrodzenia.
"Jedną z tych możliwości jest zawarcie porozumienia o zawieszeniu stosowania zakładowych przepisów prawa pracy, jeżeli jest to uzasadnione trudną sytuacją finansową pracodawcy" - powiedział Liwo.
Główny inspektor pracy poinformował, że w tym roku również kierownictwo PIP nie otrzymało podwyżek.
1 mln 758 tys. bezrobotnych na koniec marca
PAP - 23-04-2009 10:58
W końcu marca 2009 roku w urzędach pracy zarejestrowanych było 1 mln 758 tys. osób, o 57 tys. więcej niż przed rokiem. Stopa bezrobocia wyniosła w marcu 11,2 proc. czyli o 0,3 proc. więcej niż w lutym - podała wiceminister pracy Czesława Ostrowska.
Ostrowska odpowiadała w Sejmie na pytania Jolanty Szymanek-Deresz i Marka Wikińskiego (Lewica) o działania rządu dla ograniczenia "lawinowego" wzrostu bezrobocia.
Ostrowska przekonywała, że wzrost bezrobocia w pierwszym kwartale był duży, jednak wynika to głównie z przyczyn sezonowych.
Podała, że przyczynami dużego wzrostu liczby zarejestrowanych bezrobotnych na początku roku była nie tylko wysoka różnica pomiędzy tracącymi pracę a podejmującymi ją, ale również większa liczba osób zatrudnionych na czas określony, którym nie przedłużono umów, rejestracja osób powracających z zagranicy i napływ osób, które rejestrują się w urzędach pracy jedynie po to, by uzyskać prawo do opieki zdrowotnej.
W jej ocenie w kwietniu powinno być zauważalne ożywienie, ponieważ zaczęły się już prace sezonowe i subsydiowane z Funduszu Pracy.
W porównaniu z lutym o 45 proc. w marcu wzrosła liczba ofert pracy w urzędach pracy - podała wiceminister. Urzędy dysponowały w marcu 100 tys. ofert pracy - dodała.
Podkreśliła, że rząd przygotował pakiet działań antykryzysowych. Resort gospodarki przygotował zmiany w prawie m.in. zmniejszające obniżenia administracyjne firm i ułatwiające ich tworzenie. Ministerstwo pracy kończy prace nad uelastycznieniem prawa pracy i zasad rozliczania czasu pracy.
Trwają też intensywne prace dotyczące uzgodnionych między związkami zawodowymi a pracodawcami zmian w przepisach ułatwiających zatrudnienie - tłumaczyła Ostrowska.
Przypomniała, że ministerstwo rozwoju regionalnego pracuje nad rozwiązaniami, które wesprą osoby decydujące się na zmianę miejsca zamieszkania, by podjąć pracę.
Absolwentki zarabiają mniej od kolegów
Gazeta Wyborcza - 17-04-2009 07:01
Młode kobiety po studiach w Polsce zarabiają nawet o połowę mniej od kolegów z takim samym wykształceniem
Jak czytamy w "Gazecie Wyborczej, największe różnice są w tzw. wolnych zawodach, u osób z przygotowaniem artystycznym. Mężczyźni z takim wykształceniem zarabiają prawie 60 proc. więcej niż kobiety. Tak wynika z najnowszego raportu opublikowanego przez portal Wynagrodzenia.pl, cytowanego przez dziennik. Raport dotyczy absolwentów z wyższym wykształceniem oraz stażem pracy nie większym niż cztery lata.
Równie dużą dysproporcję w zarobkach widać u absolwentów uniwersyteckich kierunków ścisłych: mężczyźni deklarują o połowę wyższe zarobki od kobiet. Po medycynie - 40 proc. więcej; po ekonomii, tzw. zaawansowanych technologiach, budownictwie - ok. 30 proc.
Różnice są mniejsze - choć i tak kilkunastoprocentowe - po kierunkach uważanych za bardziej kobiece, jak nauki humanistyczne, lub typowo kobiece, jak rehabilitacja czy pedagogika - czytamy w "GW".
Średnia pensja to 3332,65 zł
ISB - 17-04-2009 14:17
Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w lutym br. wzrosło o 4,3% w stosunku do poprzedniego miesiąca, a w ujęciu rocznym wzrosło o 5,7% i wyniosło 3332,65 zł, podał w komunikacie Główny Urząd Statystyczny. Wynagrodzenia w Polsce.
Przeciętne zatrudnienie w przedsiębiorstwach w marcu 2009 roku spadło w stosunku do poprzedniego miesiąca o 0,5%, natomiast w ujęciu rocznym spadło o 0,9% i wyniosło 5325,3 tys. osób.
Ekonomiści bankowi oczekiwali, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie w marcu wzrosło średnio o 3,7% r/r. Ich oczekiwania wahały się od 1,2% do 6,2%. Średnia oczekiwań dziesiątki ekonomistów co do zmiany poziomu zatrudnienia w przedsiębiorstwach wyniosła -0,8% (oczekiwania: -1,0% do 0,5%).
Rostowski: Bezrobocie będzie rosło, ale nie dramatycznie
PAP - 16-04-2009 10:11
Bezrobocie będzie rosnąć, ale nie powinno osiągnąć poziomu z początku wieku - powiedział minister finansów Jacek Rostowski w TVP1.
Zapytany, czy bezrobocie może osiągnąć poziom 18 proc., powiedział:
"Mimo, iż bezrobocie będzie rosło w nieunikniony sposób, to mam nadzieję, że nie osiągnie poziomu z początku lat 2000".
Dodał, że wszystkie prognozy przewidują, iż Polska będzie najmniej dotknięta obecnym kryzysem, a przyjęcie kraju do tzw. "Klubu Platynowego" zwiększy stabilność i bezpieczeństwo także finansów publicznych.
"To, co MFW zrobiło przyjmując nas do Klubu Platynowego (...) to nam bardzo ułatwi unikanie dziury (budżetowej - PAP), bo większa stabilność i gwarantuje więcej pieniędzy(...)" - powiedział Rostowski.
Minister podkreślił też, że otworzenie linii kredytowej z MFW nie jest formą pomocy dla budżetu.
"To nie są pieniądze dla budżetu, to są pieniądze, do których będzie mógł sięgnąć NBP, żeby obronić złotego przed atakami spekulacyjnymi" - powiedział.
Bezrobotni Polacy ruszą po kraju za nową pracą?
PAP - 13-04-2009 11:40, aktualizacja: 14-04-2009 09:00
Od końca czerwca osoby, które wskutek trudnej sytuacji przedsiębiorstw stracą zatrudnienie i zdecydują się wyjechać za pracą z rodzinnych stron, mogę otrzymać dodatek na pokrycie kosztów przeprowadzki. Jednak nie wszystkich on skusi.
Jednorazowe dodatki "relokacyjne" na pokrycie kosztów dojazdów lub osiedlenia się w nowym miejscu to element antykryzysowego planu Ministerstwa Rozwoju Regionalnego w ramach funduszy unijnych.
Dodatek ma wynieść równowartość dwóch minimalnych wynagrodzeń w przypadku podjęcia pracy w odległość 50-100 km od dotychczasowego miejsca zamieszkania oraz czterech (ok. 5 tys brutto), jeśli dana osoba podejmie pracę dalej niż 100 km od miejsca pobytu. Obecnie minimalne wynagrodzenie wynosi 1276 zł brutto.
Kruklanki to niewielka miejscowość w powiecie giżyckim. Jest tu kilka sklepów, dwa zakłady fryzjerskie, nadleśnictwo, urząd gminy, szkoła, poczta, bank. Latem przybywa pubów, barów, otwierają się małe sezonowe pensjonaty. Jednak dla młodych, ambitnych, po studiach nie ma tu ani jednej oferty pracy. Dlatego samotnie wychowująca córkę Paulina ponad rok dojeżdżała do odległego o 10 km Giżycka. Jako zaoczna studentka poligrafii na warszawskiej politechnice, świetnie sprawdzała się, pracując w wydawnictwie.
"Ale odeszłam, bo nie dostawałam regularnie pensji, a dojazdy kosztowały. Mam dziecko i studia na głowie, nie było mnie stać na pracę za nic" - mówi dziewczyna. Teraz dorywczo sprząta. I czeka na spełnienie obietnicy Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.
"I tak prędzej czy później muszę wyjechać z Mazur, bo w Giżycku są oferty tylko dla murarzy i tynkarzy. Gdybym dostała pieniądze z ministerstwa, wynajęłabym mieszkanie, posłała córkę do przedszkola i zabrała się do szukania pracy. Myślę, że w miesiąc-dwa coś bym znalazła" - powiedziała PAP. Paulina nie bierze pod uwagę dojazdów do pracy, ale stałą przeprowadzkę, bo stan mazurskich dróg jest tak kiepski, że z Kruklanek do odległego o nieco ponad 50 km Mrągowa jedzie się grubo ponad godzinę.
Pomysł resortu dodał też otuchy archeolog Marioli Orzechowskiej, która pracowała m.in. w egipskiej Sakkara u boku prof. Karola Myśliwca, sławy polskiej archeologii; brała udział w amerykańskich i niemieckich misjach. Mówi biegle po angielsku, radzi sobie też z francuskim. Ale na Mazurach od pięciu lat nie może znaleźć pracy, która by ją satysfakcjonowała.
"Ostatnio posadę w powiatowym urzędzie konserwatora zabytków dostała osoba po ochronie środowiska, moje papiery przepadły" - mówi z goryczą. Ma jednak nadzieję, że praca czeka na nią w dużych ośrodkach: Warszawie, Krakowie czy Poznaniu. Ale nie stać jej na start w tych miastach. "Kasa z ministerstwa bardzo by mi się przydała na start, ale jak znam Polaków, to gdy te przepisy wejdą w życie, zacznie się kombinowanie. Pieniądze - tradycyjnie - trafią do tych, co lepiej kombinują, a nie bardziej potrzebują" - mówi.
Jednak nie wszyscy bezrobotni - tak jak mieszkanki Mazur, gdzie od lat utrzymuje się najwyższe bezrobocie w kraju - są zachwyceni nowym pomysłem.
Pana Grzegorza z Opola przed przeprowadzką powstrzymuje rodzina. "Nie twierdzę, że to zły pomysł, ale to pomysł raczej dla kawalera. Ja mam tutaj żonę, tutaj dzieci chodzą do szkoły, więc na dzień dzisiejszy na pewno bym nie skorzystał z czegoś takiego" - powiedział PAP.
Z kolei dopłatami do dojazdów w wysokości proponowanej przez MRR wydaje się nie być zainteresowany Bogdan Królewski, elektrotechnik z Chełmna.
Pan Bogdan przez kilka lat dojeżdżał codziennie prawie 50 km w jedną stronę do firmy w Bydgoszczy, ale dwa lata temu stracił pracę. Rok temu znalazł trochę gorzej płatną, ale za to na miejscu. "Za te parę tysięcy jednorazowej dopłaty mogę kupić starego golfa na dojazdy albo zapłacić za bilety miesięczne na rok czy dwa. Ale czy teraz dostanę w swoim fachu więcej w Bydgoszczy? O tyle więcej, żeby tracić te dwie godziny na dojazdy?" - zastanawia się.
Pan Janusz z Opola, który "trochę pracował za granicą", docenia pomysł ministerstwa. Przyznaje jednak, że za granicą dojazd ok. 100 km do pracy to "normalna rzecz" i tam nikt za to nie dopłaca.
Propozycja wprowadzenia dodatków "relokacyjnych" przypadła do gustu pracodawcom, związkowcom oraz niektórym urzędnikom z urzędów pracy.
Rzecznik prasowy Fabryki Pojazdów szynowych PESA SA w Bydgoszczy Michał Żurowski powiedział reporterowi PAP, że do tego zakładu dojeżdża ok. 10-20 proc. załogi. Są to przeważnie mieszkańcy podmiejskich gmin. "Ale pracują u nas także osoby z odległej o prawie 70 km Tucholi" - zauważył. PESA wygrała przetarg na dostawę tramwajów dla Warszawy i pod koniec roku zacznie zatrudniać nowych pracowników. "Wsparcie dla bezrobotnych, zdecydowanych na dojeżdżanie do nas z odleglejszych rejonów z pewnością pomogłoby nam skompletować niezbędnych fachowców, o których często trudno nawet w tak dużym ośrodku przemysłowym jak Bydgoszcz" - przyznał.
"Każdy pomysł, który zmierza do tego, żeby ludzie mieli szansę na znalezienie pracy, uważam za dobry" - powiedział PAP przewodniczący zarządu regionu Podkarpackie NSZZ Solidarność w Krośnie Tadeusz Majchrowicz.
"Dla ludzi młodych, z mniejszych środowisk, to może być nadzieja na +wyrwanie się+ i skorzystanie z szansy" - argumentuje z kolei wicedyrektor opolskiego PUP Irena Lebiedzińska.
Jednak urzędnicy "pośredniaków", z którymi rozmawiała PAP, nie kryją też obaw wynikających z mentalności polskich bezrobotnych, którzy często nie znajdują pracy, bo nie szukają jej z zapałem i przekonaniem. "Problemem może być bardzo mała mobilność Polaków i niewielkie chęci do zmiany miejsca zamieszkania w ślad za miejscem pracy" - mówi Artur Janas, wicedyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Toruniu.
Już teraz urzędy pracy mogą finansować dojazdy do pracy poza miejsce zamieszkania, ale korzysta z tego niewiele osób. Tak jest m.in. w Opolu, Toruniu i Krośnie. "Poziom wynagrodzeń np. w oddalonym o 70 kilometrów Rzeszowie nie jest aż tak wyższy w porównaniu z Krosnem" - zwraca uwagę dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Krośnie Regina Chrzanowska. "Ten pomysł może spowodować też taką sytuacje, że do instytucji, która będzie finansowała tego typu przedsięwzięcie, o pomoc zwrócą się osoby, które i tak zamierzały migrować z różnych powodów" - dodała
Antykryzysowe dodatki na przeprowadzkę w poszukiwaniu pracy
PAP - 12-04-2009 08:12
Osoby zmieniające miejsce zamieszkania w związku z poszukiwaniem nowej pracy lub dojeżdżające do niej mogą już w czerwcu starać się o specjalny dodatek z funduszy unijnych - zapowiada wiceminister rozwoju regionalnego Jarosław Pawłowski.
Jest to element antykryzysowego planu resortu rozwoju - powiedział w rozmowie z PAP Pawłowski. Pierwsze dodatki mogą być wypłacone zainteresowanym pod koniec czerwca - dodał. Szczegóły tej pomocy będą określane przez realizatorów projektów unijnych, m.in. związki zawodowe i organizacje pracodawców.
Jednorazowy tzw. dodatek relokacyjny na pokrycie kosztów dojazdów lub osiedlenia się w nowym miejscu może wynieść nawet 4 minimalne wynagrodzenia, czyli ponad 5 tys. zł brutto.
Będą mogły otrzymać go osoby, które stracą pracą na skutek trudnej sytuacji przedsiębiorstwa i zdecydują się na podjęcie zatrudnienia w innej miejscowości.
Ma on wynieść równowartość dwóch minimalnych wynagrodzeń w przypadku podjęcia pracy w odległość 50-100 km od dotychczasowego miejsca zamieszkania oraz czterech, jeśli dana osoba podejmie pracę dalej niż 100 km od miejsca zamieszkania. Obecnie minimalne wynagrodzenie wynosi 1276 zł brutto.
"Chodzi o to, żeby wesprzeć osoby, które podjęły już taką decyzję, zmniejszając koszty przeprowadzki" - wyjaśnił wiceminister. "Dodatek może stanowić pewną zachętę, gdy ktoś zastanawia się, czy poszukać pracy poza swoim miejscem zamieszkania, ale na pewno nie będzie to główna motywacja do przemeblowania życia" - dodał.
Pawłowski podkreślał jednak w rozmowie z PAP, że dodatek jest jednym z elementów planu antykryzysowego MRR, z wykorzystaniem środków programu operacyjnego Kapitał Ludzki. Plan ma umożliwić osobom, które są zagrożone utratą pracy, jak najszybsze znalezienie nowego zatrudnienia - zanim jeszcze stracą pracę. "Głównym narzędziem są szkolenia dostosowane do nowego miejsca pracy oraz wsparcie doradcze i finansowe na rozruch firmy do wysokości ok. 40 tys. zł" - wymienił Pawłowski.
"W związku z trudną sytuacją w gospodarce uelastyczniliśmy i przyspieszyliśmy procedury związane ze szkoleniami i przyznawaniem grantów. Umożliwiamy również łatwiejszy dostęp do nich osobom objętym procesami restrukturyzacyjnymi" - podkreślił.
Będzie się to odbywać w ten sposób, że pracodawca, który nosi się z zamiarem zwolnień, zgłosi to do wojewódzkiego urzędu pracy. Zagrożeni pracownicy będą mogli korzystać ze szkoleń, dopłat oraz dodatków ze środków unijnych. "Skróciliśmy czas rozpatrywania tego rodzaju projektów z trzech miesięcy do 30 dni" - zapewnił wiceminister.
Poinformował, że w tym roku na program Kapitał Ludzki resort przewiduje 3,5 mld zł. Z tego 700 mln zł ma trafić na działania antykryzysowe. "Istnieje możliwość zwiększenia tej puli w przypadku dużego zainteresowania" - podkreślił Pawłowski.
Dużo ofert pracy dla inżynierów
Gazeta Prawna - 10-04-2009 10:00
Wciąż warto zdecydować się na wykształcenie ścisłe. Według danych z wojewódzkich urzędów pracy wynika, że pracodawcy poszukują obecnie absolwentów kierunków ścisłych.
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przygotowało, na podstawie danych nadesłanych z wojewódzkich urzędów pracy (WUP) z całej Polski, raport dotyczący przewidywanego zapotrzebowania na absolwentów szkół wyższych z kierunków matematycznych, technicznych i przyrodniczych. Współpracujący z urzędami pracy przedsiębiorcy wskazali w nim przedstawicieli najbardziej poszukiwanych zawodów - informuje "Gazeta Prawna".
Największym zainteresowaniem pracodawców współpracujących z urzędami cieszyli się absolwenci fizyki informatycznej, matematyki oraz elektroniki. Poszukiwał ich co trzeci badany pracodawca.
Zupełnie inne dane pokazuje badanie Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami (PSZK), cytowane przez dziennik, które zbadało z kolei, jakie jest zapotrzebowanie na absolwentów szkół wyższych wśród pracodawców niekorzystających z usług urzędów pracy.
Wynika z niego, że najbardziej poszukiwanymi kandydatami są obecnie absolwenci zarządzania, ekonomii, socjologii i psychologii, finansów i księgowości oraz informatyki i prawa.
Featured
| ZMIANY W SOS |
| Dnia 20-go lipca 2010 nast... - Read more |
| MAMA ŁUKASZA |
| Dzień Matki Łu... - Read more |
| KSIĄŻE KAROL |
| 24 lutego brytyjski nastę... - Read more |
| KOLEJNY LANDLORD UKARANY |
| Wczoraj, w piątek26 luteg... - Read more |
| POLICJA APELUJE |
| POLICJA APELUJE - SZUKAMY "... - Read more |
| Książka z domu |
| Kolejny wielki i wspaniał... - Read more |
| POLSKI KONSUL w Southampton |
| DZIEŃ OTWARTY KONSULATU P... - Read more |
| POLICJA PROSI O POMOC |
| Operacja Canvas - policja pros... - Read more |
| Wracamy czy zostajemy? |
| Powrotnik - nawigacja dla powr... - Read more |
| ŚLUB NASZEJ ANI |
| Najlepsze życzenia dla An... - Read more |






