DZIEŃ OTWARTY KONSULATU POLSKIEGO W SOUTHAMPTON
W sobotę 7-go lutego w naszym centrum od godz 10:00 do 17:00
Z przykrościa zawiadamy, że ogromna liczba zgłoszeń przekroczyła nasze oczekiwania i dziś wielu z Państwa otrzymało powiadomienie, że ich spotkanie zostało odwołane. Rozumiemy frustrację wszystkich zawiedzionych. Prosimy jednak nie obwiniać zespołu S.O.S o to, że jest nas w tym mieście aż tylu i że pracownicy konsularni nie są w stanie obsłużyć wszystkich w ciągu jednego dnia. Bardzo proszę nie wyładowywać swojego gniewu na ciężko pracujących, oddanych i życzliwych pracowników S.O.S. To dzięki ich dobrej woli i świętej cierpliwości możemy zorganizować takie akcje jak ta sobota. I to dzięki dobrej woli pracowników Konsulatu, którzy chcą do nas przyjechać, wielu mieszkańcom Southampton oszczędzona będzie uciążliwa podróż do Londynu. Należałoby za to podziękować tym wszystkim, dzięki którym jest to możliwe. Bardzo proszę aby wszystkie ewentualne podziękowania kierować bezpośrednio do Konsulatu oraz załogi S.O.S. natomiast wszystkie zażalenia, niezadowolenie, gniew i oburzenie proszę kierować wyłącznie do mnie, na piśmie lub osobiście. Oświadczam, że nie będę tolerować żadnych nieuprzejmych, niekulturalnych zachowań w stosunku do moich pracowników, których cenię, szanuję i którym jestem bardzo wdzięczna za wspaniałą pracę. Proszę pamiętać, że S.O.S jest organizacją charytatywną, powstałą z naszej życzliwości i solidarności wobec was, nowo-przybyłych rodaków. Nic nie MUSIMY robić. Robimy, bo CHCEMY. S.O.S. nie powstało dla żadnego zysku, wręcz przeciwnie, od 5 lat głównym - i przez pierwsze 3 lata jedynym - sponsorem naszego centrum jestem ja sama. Proszę więc wszystkich, którzy mają tendencje roszczeniowe, żeby powściągnęli swoje oczekiwania w związku z tym 'co się im należy' i oświadczam, że każdy kto przekroczy zasady dobrego wychowania wobec naszych pracowników może zostać wyproszony. Proszę mi wybaczyć te słowa. Kieruję je jedynie do - dzięki Bogu - bardzo nielicznych spośród odwiedzających nas osób. Ogromna większość z was, drodzy rodacy, to ludzie mili i uprzejmi. Szanujemy was. Cieszymy się, gdy możemy w czymś pomóc. Współczujemy. Cieszą nas wasze sukcesy. Oburza nas wasza krzywda. Praca dla was jest sama w sobie naszą nagrodą. I proszę się nie martwić, tych paru "roszczeniowców" nie zniechęci nas ani na moment - S.O.S zawsze będzie otwarte dla was. I serce też.
Barbara Storey
KONFERENCJA ORGANIZACJI POLONIJNYCH W LONDYNIE
W sobotę 25 października w Londynie zostaliśmy zaproszeni na konferencję zorganizowaną przez pana Konsula Generalnego, Roberta Rusieckiego, dla organizacji polonijnych w Wielkiej Brytanii. Tematem konferencji była oczywiście nowa polska społeczność, która jak chmura migrujących ptaków opadła na Wyspy po 2004 roku.
Pojechałyśmy we trzy Agnieszka, Monika i ja. Agnieszka z Moniką wyglądały pięknie, godnie i wspaniale i reprezentowały S.O.S wspaniale, godnie i pięknie. Wzięły bardzo żywy i spontaniczny udział w prezentacji, w której wszystkie trzy przedstawiłyśmy sytucję i problemy Polaków mieszkających i pracujących w naszym mieście. Opowiedziałyśmy o naszych dobrych stosunkach z miejscowymi instytucjami i organizacjami, z którymi współpracujemy. Na konferencji obecni byli wysocy urzędnicy rządowi z Polski, była więc okazja wyrazić pewne postulaty, zażalenia i nadzieje w waszym imieniu.
Jednym z tematów omawianych na konferencji były relacje między tzw. starą i nową emigracją. Dlatego też, chciałabym wam powiedzieć, to co też powiedziałam w Londynie, że ja, stara emigracja, cieszę się, że tu jesteście. Choć daliście mi się mocno we znaki i zburzyliście moje spokojne, ustabilizowane życie, podziwiam waszą odwagę i przedsiębiorczość. Wyruszyliście w świat za chlebem, pracujecie bez opamiętania, wysyłacie pieniądze swoim bliskim do kraju, żyjąc skromnie, często odmawiając sobie wielu rzeczy. Czasem myślę, że jesteście bohaterami, a czasem, że szaleńcami. Patrzę z dumą jak sobie
coraz lepiej radzicie na tej ziemi obiecanej i myślę o tym dniu, kiedyś w przyszłości, kiedy S.O.S. Polonia nie będzie już potrzebna, bo wy i wasze dzieci staniecie na mocnym i bezpiecznym gruncie. Napewno tak kiedyś będzie. Tego życzę i sobie i wam.
Barbara Storey, stara emigracja